Sardynia – zabytkowe Alghero, Grota Neptuna i bajeczna plaża La Pelosa w Stintino.

Posted on
Alghero (nazwa pochodzi od glonów morskich alg) to malownicze miasteczko położone nad brzegiem Morza Śródziemnego, na zachodnim wybrzeżu Sardynii. Pierwsze wrażenia są niesamowite. Architektura 40 tysięcznego miasta powala na kolana każdego konesera piękna. Zachwyciła ona mnie tym bardziej, ponieważ odnalazłem w niej duży wpływ kultury hiszpańskiej, którą szczerze kocham. Jak się okazuje od połowy XIV wieku była to własność Hiszpanów, którzy wysiedlili miejscową ludność w głąb wyspy. Ciekawostką jest motyw tych działań, a mianowicie w 1372 roku odkrycie spisku mieszkańców przeciw królowi. Miało to ogromny wpływ na architekturę, siatka ulic zbudowana jest na wzór katalońskich miast, liczne kościoły, budynki i place w dużym stopniu przypominają te z hiszpańskiej Katalonii. Nic dziwnego, gdyż Alghero nazywane jest Barcelonettą czyli małą Barceloną. Nie mogłem trafić lepiej, harmonijne połączenie smacznych Włoch z temperamentem ukochanej Hiszpanii. Ponad połowa mieszkańców wyspy mówi po hiszpańsku. Wyspa ta jest swoistą mieszanką sardyńsko-włosko-hiszpańską. Kombinacja ta nadaje jej niepowtarzalny charakter. Po za włoskimi pizzami oraz pastami, w lokalnych restauracjach królują potrawy z owoców morza oraz homar po hiszpańsku.



 

Co można zobaczyć na Sardynii? Stintino La Pelosa – najpiękniejsza piaszczysta plaża Sardynii.

Za co kocham Barcelonę?

Posted on
Poznaliśmy się po raz pierwszy gdy byłem 22 letnim beztroskim chłopakiem. Zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia, zauroczyła mnie swoim ciepłem, gościnnością i pogodą ducha. Zauważyłem, że gdy jestem blisko niej, staję się lepszym człowiekiem, zatracam się w szczęściu jakie mi daje. Ona również bardzo mnie kocha dostarczając mnóstwa przygód i radości. Nasz związek trwa już 5 lat, a moje serce podpowiada mi, że jest to miłość na całe życie.

Barcelona jakiej nie znają przewodniki

Karpacz. Magiczne miasto pod Śnieżką.

Posted on
Jak wiemy, cudze chwalimy, a swego nie znamy, więc dzisiaj wybiorę się z Wami do urokliwego Karpacza. Dla mnie będzie to dość sentymentalna wędrówka, ponieważ wracam tu pierwszy raz po trzynastu latach. Jednym słowem Karpacz na tyle zawładnął moim sercem, ze przy wyborze miejsca zimowego wypoczynku w polskich górach, bez wahania wskazałem właśnie miasto pod Śnieżką. Mijając Jelenią Górę przenosimy się w inną krainę. Im bliżej Karpacza tym bajeczniej dookoła. Wąskie i kręte drogi otoczone ośnieżonymi drzewami witają nas w przepięknej górskiej krainie. Wjeżdżając do Karpacza mamy do czynienia z naturalnie zachowanym pięknem. Chaty góralskie, niezliczone klimatyczne knajpki, karczmy oraz cala masa spacerujących turystów. Mimo szybko postępującej komercjalizacji kurortów górskich, Karpacz nadal pozostał gościnną oazą spokoju.

Śniadanie w Kopenhadze, obiad w Malmo.

Posted on
Pierwsze kroki na lotnisku Kastrup i już jesteśmy zachwyceni wszechobecną estetyką, pięknym wykończeniem oraz czystością. To pierwsze wrażenie po przylocie będzie nam towarzyszyło przez cały pobyt w Danii, która jest pięknym i zdecydowanie wartym odwiedzenia krajem. Spędziłem tu Sylwestra i z ogromnym uśmiechem na twarzy wszedłem w Nowy 2014 Rok. Aby dostać się do centrum miasta poruszamy się po dobrze oznaczonym lotnisku. Najszybciej do centrum Kopenhagi dostaniemy się wybierając pociąg, bilet kosztuje 36 DKK zajmie nam to jedynie 15 min. 

Kulinarna rozkosz w Barcelonie

Posted on
Jeśli chcecie zasmakować prawdziwej katalońskiej kuchni – szczególnie przepysznych owoców morza – to polecam jedną z restauracyjek na barcelońskim targu La Boqueria na Rambli. El Cochinillo Loco, bo o niej właśnie mowa, znajduje się na samym końcu targu, zaraz za sektorami z rybami. Jedzenie tutaj jest naprawdę smaczne, a wszystko przyrządzane na bieżąco, ze świeżych produktów z targu. 

Kreta & Santorini. Magicznie greckie wyspy

Posted on

Heraklion – Hersonissos – Malia – Sisi – Piskopiano

 
/Wpis archiwalny/ W roku 2006, zaraz po maturze poczułem ogromny wiatr we włosach. Wylądowałem na  Krecie, gdzie zamieszkałem dłużej. Ponad 6 miesięcy bajecznego czasu.  Kreta jak na wyspę jest dość czysta, aczkolwiek można było napotkać cala masę jej małych mieszkańców, tzn. karaluchów  Przybywa tu mnóstwo ludzi żądnych przygód i dobrej zabawy. To prawda, że ta wyspa nigdy nie śpi, nie ważne czy jest noc czy dzień, cały czas tętni życiem. Zaraz po najbardziej  imprezowych wyspach jak Majorka czy Ibiza, Kreta plasuje się dość wysoko, szczególnie polecam miasteczko Hersonissos, które jest zagłębiem klubów, świetnych restauracji oraz życia nocnego. W miasteczku tym dwie drogi są najbardziej popularne, tzn. „Main Road” i „Beach Road”. Pierwsza droga to całe mnóstwo wszelakich sklepów, restauracji, barów. Druga  – jest zagłębiem klubów i imprez. Kiedy pierwsza droga tętni życiem za dnia, druga śpi, czekając na nocne przebudzenie. Najlepszym środkiem komunikacji na Krecie jest zaopatrzenie się we własny transport, wypożyczenie samochodu bądź skutera. Jeśli odwiedzamy Kretę wraz z przyjaciółmi tanio wyjdzie wypożyczenie samochodu, jeśli w pojedynkę, wtedy skuter będzie idealnym rozwiązaniem!

Greckie klimaty w niebieskim kolorze

Posted on

Ateny – Meteory – Saloniki – Leptokaria – Platamon

 
Jest to moja pierwsza podróż do Grecji, miałem wtedy 17 lat 🙂 Pamiętam, że największe wrażenie zrobiły na mnie Meteory. Jest to masyw skał z piaskowca w środkowej Grecji na północno-zachodnim krańcu równiny tesalskiej w okolicy miasta Kalampaka. Skały osiągają wysokość do 540 mn.p.m. Najbardziej nieprawdopodobnym widokiem są klasztory Monastyrów, znajdujące się na szczytach skał. Szczególnie zachwycają swoją budową, zważywszy na fakt, że budowane były w X w. Wszelkie materiały budowlane oraz artykuły potrzebne do życia mnichów, wciągane były na linach, wówczas jedynym “środkiem komunikacji”  były liny (wow). Miejscowa legenda mówi, że założyciel Wielkiego Meteora św. Atanazy, wzniósł się na szczyt na skrzydłach orła. 🙂

Eurotrip = Barcelona + Paryż + Amsterdam

Posted on

Podróż autostopem przez Europę

Kiedy ruszaliśmy w nieznane, świadomi byliśmy tylko kilku faktów: bierzemy po plecaku, namiot, mapę i zaczynamy od Barcelony. Kupiliśmy bilety lotnicze w jedna stronę i to było wszystko, co zaplanowaliśmy. Podróż po studencku – za bezcen, autostopem – pobocza, parkingi dla ciężarówek, stacje benzynowe – od miasta do miasta (pozdrawiam wszystkich kierowców tirów – w Was jest siła!:) Spaliśmy gdzie popadnie, na plaży, w polu, na łąkach, przy autostradzie. Kilkutygodniowe podróżowanie autostopem przez Europę przyniosło nam całą masę bajecznych przygód. Pokonaliśmy tysiące kilometrów, na naszej drodze stanęło bardzo dużo serdecznych ludzi, którzy swoją dobrocią oraz wielkim sercem pomogli nam w podroży.