Jak wygląda rejs statkiem po Karaibach – ceny, porady, atrakcje.

Posted on

Spędziłem łącznie 11 dni podróżując po Karaibach na potężnym statku Royal Caribbean Serenade of the Seas. Razem ze mną płynęło ponad 2500 innych pasażerów oraz prawie 900 członków załogi. Statek jest jak jeden ogromny hotel na wodzie. Na 13-tym piętrze mamy do dyspozycji baseny, bary, golf, ścianę do wspinaczki, boisko do koszykówki. Poza tym ogromne kino, teatr, spa, siłownia i mnóstwo restauracji oraz barów. Nie można się nudzić, nikt też nie chodzi tu głodny. Podczas mojego rejsu z portu Fort Lauderdale na Florydzie odwiedziłem 5 karaibskich wysp: St. Thomas, St. Croix, Antigua & Barbuda, St Kitts & Nevis oraz St. Maarten. Od zawsze chciałem spróbować innego rodzaju podróżowania. Podróż takim statkiem-kolosem to zupełnie nowe doświadczenie podróżnicze i marzenie wielu osób. A jak jest naprawdę podczas takiego rejsu po Karaibach, jak to wygląda od kuchni, o czym warto pamiętać, ile to wszystko kosztuje oraz przede wszystkim czy warto się w taki rejs wybrać?

Rejs statkiem – wybór pokoju.

Serenade of the Seas posiada łącznie 1 075 kabin, w tym 60 apartamentów i 517 pokoi z balkonem. Do wyboru mamy 4 rodzaje pokojów-kajut. Najtańszą opcją będzie pokój bez okien (888 USD/os.). Odradzam ten pokój, ze względu na jego mały rozmiar i co najgorsze brak okna. Cały czas spędzamy przy sztucznym oświetleniu i nawet nie wiemy jaka jest pora dnia. Warto trochę dopłacić do pokoju z oknem (995 USD/os.). Ten właśnie wybrałem i powiem szczerze myślałem, że będzie mniejszy niż w rzeczywistości, że będzie gorzej. Każdy pokój z oknem ma wygodne duże łóżko, lodówkę, telewizor z kilkunastoma kanałami do wyboru. na jednym z kanałow – co kilka godzin- grane są filmy kinowe. W pokoju znajdziemy także żelazko, suszarkę do włosów, sejf, czyli wszystko to, co w standardzie. Pokoje są sprzątane dwa razy dziennie, w porze śniadaniowej i tuż przed zachodem słońca. Obsługa ścieli nam łóżko, zasłania okno, wymienia ręczniki oraz dostarcza plan na następny dzień. Co ciekawe w tej cenie nie mamy butelek wody w pokoju. Za każdą butelkę wody Evian trzeba płacić 4 dolary. Możemy kupić pakiet wody 5 butelek za 16 dolarów (plus 18% napiwek za serwis). Dobrze, że chociaż możemy pic nielimitowaną wodę podczas wszystkich posiłków. Ponadto do wyboru mamy również dwie najdroższe opcje zakwaterowania: pokój z balkonem (1 445 USD/os.) oraz suite (2 650 USD/os.). Tak naprawdę wszystkie 3 rodzaje pokojów (oprócz suite) są mniej więcej tej samej powierzchni, a jedyna różnica to rodzaj okna oraz dodatkowy balkon. Rezerwując rejs zapłacimy (nie refundowany) depozyt w wysokości minimum 900 USD. Resztą kwoty zostaniemy obciążeni w dniu wyjazdu. Do wszystkich powyższych cen doliczany jest także dodatkowy podatek i opłaty portowe w wysokości 135 USD od osoby. Czyli podsumowując za swój rejs zapłaciłem łącznie: 1 100 USD + 145 USD obowiązkowych napiwków + lot do Miami.

Tak wygladają wszystkie piętra z pokojami.
Pokój z oknem na 4 piętrze statku.
Toaleta w pokoju z oknem na 4 piętrze statku.
Pokój z oknem na 4 piętrze statku.

Bezpieczeństwo na statku.

Polecam zarezerwować kabinę na 5-tym albo 6-tym pietrze. Moim zdaniem są to najlepsze miejsca na statku, ponieważ wszędzie jest blisko, a także tutaj będziemy najbezpieczniejsi jeśli chodzi o jakąkolwiek sytuację ewakuacyjną. Na tych pietrach znajdują się wszystkie szalupy ratunkowe oraz w razie ewakuacji musimy udać się właśnie tam. Teraz wyobraźcie sobie, że wszyscy pasażerowie statku muszą być nagle ewakuowani. Ci, którzy mają pokoje na 10-tym piętrze muszą udać się właśnie na 5-te albo 6-te piętro (pierwszego dnia jest szkolenie z ewakuacji oraz jesteśmy informowani, w którym sektorze musimy się znaleźć). Na statku razem z nami płynie 2 500 pasażerów. Podczas ewakuacji windy zostają wyłączone. Jedyna droga przemieszczania się pomiędzy piętrami to wąskie schody. Nie wyobrażam sobie, aby 1 500 ludzi zeszło tymi schodami podczas ewakuacji. Dlatego polecam zarezerwować pokój jak najbliżej tych pięter.

Rejs statkiem – wyżywienie i jedzenie.

W cenie rejsu wliczone jest jedzenie w formie bufetu. Do wyboru mamy dwie „bezpłatne” restauracje. Jedna na 11-tym pietrze oraz druga na 4-tym. Tak naprawdę można tu jeść non stop. Śniadanie w godzinach 7:00 – 11:00, następnie lunch od 11:30 do 16:00 oraz kolacja od 17:00 do 21:00. Nie znajdziemy tutaj nikogo, kto by chodził głodny. Wszystkie posiłki są w formie nielimitowanego bufetu. Szczerze mówiąc myślałem, że będzie gorzej, ale jedzenie było naprawdę smaczne i różnorodne, każdego dnia dokładali coś nowego. Podczas kolacji mamy także możliwość rezerwacji stolika w głównej restauracji. Tam do wyboru mamy 3 opcje: starter, główne danie oraz deser. Mamy to zapewnione w opcji “My dining”. Każde dodatkowe zamowienie np. piwa (7$), czy coca coli w puszce (3,25$) albo wody Evian w butelce (4$) będzie dodatkowo płatne. Natomiast za wodę polewaną przez kelnerów do naszych kieliszków nie płacimy nic dodatkowo. Softy takie jak woda, kawa, herbata, ice tea są w cenie. Woda w butelkach, uzupełniana w pokojach jest już płatna.

Śniadanie z widokiem na morze.

Atrakcje rejsu. Co można robić na statku podczas rejsu?

Pierwsze 3 dni non stop płyniemy z Fort Launderte/Miami w stronę karaibskich wysepek. Wydaje się być to długi czas, kiedy jesteśmy zamknięci na ogromnym statku. Tak naprawdę nie odczuwamy tego, że jesteśmy na statku. Czujemy się jak byśmy mieszkali w ogromnym hotelu nad centrum handlowym. Nie można się tutaj nudzić. To, co najbardziej mnie zaskoczyło to ogromne kino, w którym grane były najnowsze filmy, np. The star is born, Glass oraz Green book. Wolny czas możemy spędzić na jednym z dwóch basenów: jeden kryty, drugi bez zadaszenia. Korzystać możemy z siłowni (bezpłatnie) oraz strefy spa i saun (dodatkowo płatna opcja). Na ostatnim piętrze statku możemy skorzystać ze ściany wspinaczkowej, czy mini golfu. Możemy grać w koszykówkę oraz siatkówkę na dużym boisku. Oddać się pokusie hazardu w kasynie, czy grać w bilard. Poza tym każdego dnia organizowane jest mnóstwo imprez, koncertów, warsztatów, a nawet lekcji języka hiszpańskiego, czy tańca. Do wyboru mamy mnóstwo tematycznych restauracji, np. włoska, azjatycka, restauracja szefa oraz amerykański steakhouse. Kilka rodzajów barów: poolbar, british pub, safari club.

Basen oraz strefa relaksu na 12-tym piętrze statku.
Boisko na 13-tym piętrze statku.
Sala teatralna.
Kasyno na statku.
Solarium, czyli miejsce z basenami oraz strefą leżaków pod zadaszeniem.

Spa oraz łaźnie i sauny.
Jedno z pomieszczeń SPA do zabiegów oraz masażu.

Rejs – Alkohol na statku.

Alkohol jest dodatkowo płatny. Ogólnie wszystkie piwa, koktajle i drinki są drogie. Przykładowo koktajle kosztują 12 dolarów, lampka wina 9-14 dolarów, piwa 7 dolarów. Do wszystkich cen doliczane jest 18% napiwku. Tak naprawdę do wszystkiego, co kupujemy na statku doliczony będzie ten serwis. I tutaj pojawia się pytanie. Jeśli będziemy chcieli wypić dla smaku tylko 2-3 piwka nie opłaca nam się wykupować pakietu alkoholu, który kosztuje 63 dolary (plus 18% service charge). Jeśli natomiast mamy zamiar pić koktajle każdego dnia to taki pakiet – pomimo, że drogi – opłaca się wykupić. Z mojego doświadczenia nie polecam od razu wykupować pakietu na cały rejs. Tak naprawdę tylko pierwsze 3 dni spędzamy non stop na statku. Kiedy dopływamy do karaibskich wysepek możemy tam się napić alkoholu i to o wiele taniej. Poza tym jest to cena za osobę i tak naprawdę nie ma realnej opcji wykupić tego pakietu tylko dla jednej osoby. W taki rejs zazwyczaj nie płyniemy sami, obsługa statku wie o tym i jeśli tylko jedna osoba wykupi nielimitowany alkohol, to druga osoba z pokoju także będzie musiała to zrobić. Jeśli zdecydujemy się na pakiet nielimitowanych napojów oraz alkoholi nie polecam wykupować go z wyprzedzeniem na stronie internetowej. Pierwszego dnia, zaraz po zameldowaniu się na statku możemy skorzystać z promocji właśnie na ten pakiet. Polega ona na 50% obniżce ceny na drugą osobę. Czyli płacimy normalna cenę 63 USD plus 50% mniej za drugą osobę.

Ceny pakietów napojów oraz alkoholi.

Zakaz spożywania alkoholu z zewnątrz.

Podczas rejsu obowiązuje zakaz spożywania alkoholu zakupionego w porcie, czy na wyspie. Wszystkie nasze bagaże, plecaki, które zabieramy ze sobą ze statku na wyspę są prześwietlane, w momencie powrotu na statek. Oficjalnie nie można spożywać żadnego alkoholu spoza statku, za wyjątkiem butelki wina lub szampana (na osobę), którą można spożyć w swojej kabinie. O czym warto pamiętać to, że butelkę wina można wnieść na statek nie tylko w porcie, w którym zaczynaliśmy swój rejs, ale w każdym kolejnym. Oczywiście mocniejszy alkohol możemy kupić i wnieść na pokład, ale zostanie on nam zabrany i oddany ostatniego dnia rejsu. W praktyce wyglada to tak, że udało mi się kilka razy „przemycić” kilka piwek. Różnica w cenie jest ogromna, dla przykładu standardowa Corona w butelce zakupione w sklepie na wyspie kosztuje 2 dolary, taka sama na statku kosztuje 7 dolarów + 18% service charge za każdym razem. Załoga jednak najbardziej wyczulona jest na alkohol typu duże butelki rumu, czy wódki wnoszone w duty free torbach. Jeśli umieścimy kilka piwek w plecaku i ładnie się uśmiechniemy, to nie zabiorą nam ich. Butelki wody możemy wnosić bez problemu. Dla bardziej sprytnych polecam sposób przelania wódki do butelki po wodzie, rumu po butelce coca coli i po problemie.

Rejs statkiem, a napiwki?

Kiedy oddajemy się błogiej rozkoszy na karaibskim statku o nasze przyjemności dba ponad 900 członków załogi. W cenę rejsu nie wliczone są napiwki, które są obowiązkowe. Za każdy dzień na statku doliczone będzie 14,50 dolarów od osoby. Podczas check in dodajemy swoją kartę kredytowa (albo debetową), która zamieniana jest w specjalną, pokładową kartę SeaPass. Karta ta pełni kilka funkcji. Jest to nasz klucz do pokoju, karta płatnicza oraz dokument tożsamości podczas opuszczania statku w portach na karaibskich wysepkach. Odradzam noszenia ze sobą paszportu na każdej z odwiedzonych wysp. W zupełności wystarczy pokładowa karta SeaPass. Kiedy przypływamy na każdą z wysp nie przechodzimy żadnej kontroli paszportowej. Jedynym dokumentem, który w zupełności wystarczy, aby poruszać się po wyspach powinnna być nasza karta pokładowa SeaPass. Podczas check in, który ma miejsce w głównym porcie, z którego będzie wypływać statek, obsługa poprosi Was o paszport i kartę kredytową lub debetową. Dodatkowo zrobione będzie nam zdjęcie. Te wszystkie dane zapisane są właśnie na karcie SeaPass. Podczas rejsu mamy możliwość sprawdzania salda na swoim spersonalizowanym koncie, które znajduje się na specjalnej aplikacji pasażera. Możemy ją pobrać za darmo bez wykupowania żadnego pakietu Wifi na pokładzie statku. Warto na bieżąco sprawdzać wszystkie wydatki, żeby ostatniego dnia uniknąć niemiłych rozczarowań.

Godziny posiłków na statku.

Internet na statku.

Internet Wifi jest dodatkowo płatny. Sa dwie opcje internetu: wolniejsza i szybsza. Pierwsza opcja kosztuje 22 dolary/24h i umożliwia jedynie oglądanie stron internetowych i sprawdzanie poczty. Szczerze mówiąc odradzam ten wariant. Lepiej trochę dopłacić i mieć spokojną głowę, kiedy chcemy obejrzeć film online albo załadować zdjęcia na fejsa. Druga opcja będzie do tego odpowiednia i kosztuje 30 dolarów/24h. Trochę to przykre, że próbują nas tak naciągać, ale jak się potem przekonałem starają się tu robić pieniądze na wszystkim, na czym tylko się da. Dla przykładu zakupiony na statku mały krem do opalania z filtrem kosztuje 20 dolarów.

Co ciekawe na każdym kroku proszeni jesteśmy o zdezynfekowanie swoich rąk w specjalnych maszynach z płynem antybakteryjnym. Jeśli wchodzimy na śniadanie to miła pani nie wpuszcza nikogo zanim nie umyją swoich rąk w alkoholowym płynie. Ponadto we wszystkich toaletach na drzwiach wyjściowych przymocowane są papierowe ręczniki. Obsługa sugeruje pasażerom, aby po umyciu rąk otworzyli drzwi za pomocą papierowego ręcznika. Szczerze mówiąc po raz pierwszy spotkałem się z tak ciekawym sposobem na ograniczenie rozprzestrzeniania się wirusów oraz bakterii. Nawet nie chciałbym sobie wyobrazić, co mogłoby się stać gdyby tak nagle 2 500 pasażerów zaraziło się grypą podczas jednego rejsu.

Rejs statkiem – czas wolny na wyspach, czy jest tłoczno?

Prawda jest taka, że potrafi być tłoczno, ale o dziwo dopiero kiedy przypływa do (tego samego) portu więcej niż jeden statek. Te wszystkie karaibskie wysepki są na to przygotowane oraz ich cała infrastruktura jest gotowa przyjąć dużą ilośc turystów. Na każdej z wysp jest bardzo dużo atrakcji. Nie jest tak, że wszyscy pasażerowie statku udają się w jedno miejsce. Nie korzystałem z żadnych zorganizowanych wycieczek/pakietów. Jedynie z czego korzystałem – i co polecam – to zorganizowany transport taxi, wprost z portu. Lokalni dystrybutorzy ruchu taxi zbierają grupkę turystów, którzy jadą w to samo miejsce i dzięki temu płaci się o wiele mniej, niż łapiąc taxi z ulicy. Jeśli chodzi o czas wolny spędzany na każdej z wysp, wyglądało to dokładnie tak, jak na poniższym zrzucie ekranu z planu mojego rejsu.

Powiem Wam szczerze, że pomysł wyruszenia w taki rejs ogromnym statkiem pojawił mi się już w dzieciństwie. Tak naprawdę całe swoje życie marzyłem o takiej podróży. Od zawsze było to na mojej Bucket List. Kiedyś było to dla mnie czymś nieosiągalnym, ale w miarę spełniania kolejnych podróżniczych marzeń, rejs wydawał się co raz bardziej realną perspektywą spędzenia wakacji. Wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia. Poza tym jest to zupełnie inna forma podróży. Uważam, że każdy powinien przynajmniej raz w życiu jej doświadczyć. Na statku czujemy się po prostu inaczej. Wypływając z portu cały czas jesteśmy w podróży, a tak naprawdę czujemy się jak byśmy mieszkali w ogromnym miasteczku, codziennie chodzili do kina, do restauracji, czy baru. Najśmieszniejsze jest to, że byłem najmłodszym pasażerem tego rejsu. Wokół mnie mnóstwo emerytów oraz rencistów. Ciesze się bardzo, że moglem tego doświadczyć w swoim wieku i nie czekać na spełnienie marzeń aż do emerytury.

Jeśli wybieracie się w taki rejs i macie jakieś pytania, wątpliwości – piszcie śmiało – chętnie Wam pomogę. Sam przed podrożą miałem wiele pytań i trudno było mi znaleźć konkretne odpowiedzi. A teraz po tym fantastycznym przeżyciu podróży, jakim jest rejs statkiem po Karaibach jestem bogatszy o te doświadczenia i mogę się nimi podzielić z innymi.

Statek Royal Caribbean Serenade of the Seas.
Restauracja na 5-tym piętrze oferująca serwis kelnerski.

Główny hol statku Serenade of the Seas
Prywatna restauracja, którą możemy zarezerwować na specjalny posiłek przyrządzany z szefem kuchni.

Główna restauracja bufetowa na statku.

Jeden z barów na statku, ten w stylu brytyjskim.
Główny bar na 4-tym piętrze, tuż obok recepcji.
6 rodzajów restauracji na statku Serenade of the Seas.
Atrakcje na statku.
Główny bar na 4-tym piętrze, tuż obok recepcji.

Ciekawą opcją spędzenia wolnego czasu na statku są nocne seanse filmowe, przy basenowym kinie plenerowym.

Najpiękniejsze zachody słońca w moim życiu. Niesamowity widok “topiącego” się słońca w morzu.

12 Comments

  1. Karaiby: Wyspy Dziewicze USA – St. Thomas i Magens Bay. | Blog Globtrotera says:

    […] Previous Post Hotelowe Opinie: Modern Art Hotel 3* Lwów Next PostJak wygląda rejs statkiem po Karaibach – ceny, porady, atrakcje. […]

  2. Paweł says:

    ale jazda
    to musiałabyć niesamowia przygoda i mega przeżycia bardzo Ci zazdroszcze, ale tak pozytywnie mam nadzieje, że kiedys też spelnie to moje marzenie rejs po Karaibach… Paweł

  3. Marek says:

    Świetny post, tego właśnie szukałem! Razem z żoną mamy w planach wybrać się na 10 rocznicę ślubu w taki rejs marzenie, dziękujemy Tobie podróżniku znaleźliśmy tutaj wszytskie odpowiedzi zanim kupimy rejs. Jeszcze raz dziękujemy.

  4. Karaiby: Antigua i Barbuda, rajska plaża Jolly Beach. | Blog Globtrotera says:

    […] Previous Post Jak wygląda rejs statkiem po Karaibach – ceny, porady, atrakcje. […]

  5. Miami Floryda – ciekawa historia miasta. Co zobaczyć? | Blog Globtrotera says:

    […] 4 maja 2019 […]

  6. Grzesiek says:

    Fajny wpis

  7. Jacek says:

    dokładnie tego szukałem i nie udało mi się znaleźć na żadnym z forum, bardzo dziękuję za cenne i sprawdzone informacje! Pozdrowienia z nad morza Jacek

  8. Karaiby: Saint Kitts i Nevis – najmniejsze państwo Ameryki Środkowej. | Blog Globtrotera says:

    […] 4 maja 2019 […]

  9. Karaiby: Maho Beach najsłynniejsza plaża świata, St. Maarten | Blog Globtrotera says:

    […] Jak wygląda rejs statkiem po Karaibach – ceny, porady, atrakcje. […]

  10. Milena says:

    najlepsza recenzja rejsu statkiem po karaibach jaka znalazlam w internecie dziekuje za garsc przydatnych wiadomosci

  11. Spełniać marzenia. Podróżnicze podsumowanie 2019 | Blog Globtrotera says:

    […] marzeniem dzieciństwa był rejs ogromnym statkiem wycieczkowym po Karaibach. Wydaje się mało osiągalne? Nic bardziej mylnego, wszystko jest […]

Leave a comment

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.