Wymarzona podróż po USA. Jak tam jest naprawdę?

Posted on

Czy znacie to uczucie, kiedy całe życie marzycie o czymś, a to właśnie się dzieje, w danej chwili? Spełniają się Wasze marzenia o podróży z dzieciństwa. Wielka Ameryka, którą znalem z tak wielu Hollywoodzkich produkcji i którą pokochałem już jako dziecko. Ten daleki świat, który jest na wyciągniecie ręki. Wystarczy spełnić tylko kilka warunków, zaoszczędzić większą sumę gotówki i już można ruszać w drogę – ku marzeniom – za ocean. Moja wymarzona podroż po Stanach Zjednoczonych trwała dokładnie 3 tygodnie, podczas których odwiedziłem 5 miast, leciałem 6 razy samolotem i zwiedziłem zarówno wschodnie, jak i zachodnie wybrzeże. Większość czasu – podczas podróży – czułem się jakbym śnił na jawie. Nie wszystko również wyglądało tak kolorowo, jak na szklanym ekranie. Zapraszam Was do wyruszenia w podróż po Kalifornii oraz Nowym Jorku.

Plan mojej podróży:

Los Angeles – San Diego – Las Vegas – San Francisco – Nowy Jork

Los Angeles, czyli Hollywood, Beverly Hills i Santa Monica.

Odwiedzając “Miasto Aniołów” miałem już pewne wyobrażenie tego miejsca. To tutaj mieszkają najbogatsi tego świata, celebryci, gwiazdy. Los Angeles uznane zostało za 3. najbogatsze oraz 5. najbardziej wpływowe miasto świata. Cały rok jest ciepło, można kąpać się w oceanie albo wygrzewać na wzgórzach Hollywood. Czy może być piękniej? Oczywiście, że może być, to wszystko zależy od zasobności naszego portfela. Los Angeles kryje także drugie oblicze, które nie jest już tak kolorowe i o którym się tak często nie mówi. Nigdy w życiu nie widziałem tak ogromnej ilości ludzi bezdomnych i psychicznie chorych. W pewnych momentach wyglądało to wręcz jak sceny z słabej produkcji czarnej komedii, bo na pewno nie Hollywoodzkiej. Jest to niestety przykry obrazek, widać tutaj jak na dłoni podział pomiędzy bogatymi i tymi najbiedniejszymi. Luksus miesza się z biedą. Podobno Kalifornia to wymarzone miejsce do bycia bezdomnym, w całym stanie jest ich ponad 200 tys. Najwięcej mieszka w Downtown, które jeszcze kilka lat temu było bardzo niebezpieczną częścią miasta, ze względu na obecność gangów oraz dużą ilość rozbojów. Dzisiaj możemy spokojnie odwiedzić to miejsce. Tak naprawdę nie ma tutaj niczego niezwykłego – oprócz wysokich drapaczy chmur – poza jedną świetną miejscówką. Polecam wstąpić do Grand Central Market. Jest to targowisko z dużą ilością świetnych restauracji i kuchni z całego świata. Zjemy tutaj zarówno amerykańskie burgery, meksykańskie tacos, jak również chińskie specjały.

Najbardziej podobała mi się dzielnica Beverly Hills. Podziwiać tutaj możemy przepiękne wille bogaczy. Warto także przespacerować się jedną z najdroższych ulic świata – Rodeo Drive. Znajdziemy tutaj sklepy najdroższych marek świata. Ale spokojnie będziemy mogli tez usiąść w jednej z kawiarni i napić się kawy w normalnej cenie. Największym rozczarowaniem okazała się Aleja Sław w Hollywood, czyli “Hollywood Walk of Fame“. Nic nie wyglądało tak, jak znane było mi ze szklanego ekranu. Najprościej mówiąc ta cześć Hollywood to jeden wielki bazar z elementami cyrkowymi. Spacerując Aleją Gwiazd miniemy wiele postaci z kreskówek, seriali, czy kultowych filmów. Będziemy mogli – oczywiście za opłatą – zrobić sobie zdjęcie z Marylin Monroe, czy Chuckiem Norrisem. Kupimy wszelkiego rodzaju pamiątki, jakie tylko możemy sobie wyobrazić. Co ciekawe każda sławna osoba, która chciałaby posiadać swoją gwiazdą wraz z odciskami dłoni, musi zapłacić 30 000 dolarów, aby w ogóle zostać nominowanym do tego wyróżnienia. Dla mnie trochę żenada. Ta część Los Angeles powinna być tylko krótkim punktem do zaliczenia na mapie. Nasze kroki jak najszybciej powinniśmy skierować na wzgórza Hollywood, z których podziwiać możemy naprawdę piękne widoki na miasto. Jednym z najlepszych punktów jest Obserwatorium Griffith. Dojedziemy do niego specjalnym busem DASH Observatory, który odjeżdża z Vermont/Sunset Metro Red Line station. (koszt 0.50 USD). Wstęp do obserwatorium jest bezpłatny.

W Los Angeles – a raczej w jego metropolii – znajduje się aż 5 pięknych plaż. Najsłynniejszą jest plaża Venice Beach w Santa Monica. To tutaj Route 66 – najsłynniejsza ulica Ameryki – ma swoje zakończenie. Jeśli jesteście fanami filmów Forest Gump czy Rocky III, to musicie wiedzieć, że właśnie tutaj toczyło się parę akcji z tych filmów. Tutaj również kręcili kultowy serial mojego dzieciństwa Słoneczny Patrol. Santa Monica to bardzo zadbana i nowoczesna część Los Angeles. Kursuje tu szybki tramwaj, który zawiezie nas wprost nad samą plażę.

Aleja Sław w Hollywood, LA
Grand Central Market w Downtown LA ze świetnym jedzeniem.
Wzgórza Hollywood, widok z Obserwatorium Griffith.
Obserwatorium Griffith
Piękna panorama Los Angeles, widok z Obserwatorium Griffith.
Park Beverly Hills w Los Angeles.
Jedne z najdroższych ulic Beverly Hills: Canon Drive oraz Beverly Drive.
Venice Beach w Santa Monica

San Diego – wyluzuj się na całego!

San Diego to jedynie 2 godziny jazdy z Los Angeles. Uważam, że jest to jedna z najpiękniejszych części amerykańskiej Kalifornii. Jest tutaj tak uroczo, pyszne i tanie jedzenie, happy hour na drinki za 3 dolary, przyjaźni ludzie i wszyscy mówią po hiszpańsku (jest tu bardzo meksykańsko). Po prostu kocham to miasto, które posiada bardzo dobrą energie. Warto się tutaj znaleźć. Jest tu o wiele taniej niż w LA, np. jeśli chodzi o noclegi. Klimat San Diego uznawany jest za jeden z najbardziej przyjaznych do życia. Nawet zimą temperatura rzadko spada tutaj poniżej 20 stopni Celsjusza. Koniecznie przespacerujcie się bardzo piękną promenadą w Pacific Beach. Trochę dalej znajduje się La Jolla – ekskluzywna część San Diego – która słynie z restauracji na wysokim poziomie. Podziwiać tutaj możemy także wygrzewające się na słońcu lwy morskie oraz grotę La Jolla. W tym miejscu panują idealne warunki do nurkowania oraz uprawiania snorklingu. San Diego to także bardzo ważne miejsce pod względem edukacyjnym. Znajduje się w nim Uniwersytet Kalifornijski, San Diego State University, Point Loma Nazarene Univeristy oraz wiele innych uczelni wyższych. Znajduje się tu drugie pod względem obsługiwanego ruchu lotnisko w USA.

San Diego Kalifornia, USA
Pacific Beach w San Diego.
San Diego Kalifornia, USA
Malownicze wydmy Pacific Beach w San Diego, Kalifornia
Ekskluzywna część San Diego – La Jolla.
Wygrzewające się na słońcu oraz chętnie pozujące do zdjęć lwy morskie w San Diego, tuż obok La Jolla Cove.

Las Vegas – albo pokochasz, albo znienawidzisz!

Kocham, kiedy po raz kolejny w życiu coś potrafi mnie pozytywnie zaskoczyć, kiedy czuję „wow”. Nie spodziewałem się, że to właśnie w Las Vegas poczuję taką energię. To miasto na pustyni jest niesamowite! Słyszałem wiele faktów i mitów na jego temat, dlatego swój przyjazd tutaj traktowałem bardzo sceptycznie. Jednak to co się tutaj dzieje i czuję – pozostanie długo w mojej pamięci. Każdego roku Las Vegas odwiedza ponad 39 milionów ludzi, gdzie w 176 kasynach zostawiają aż 6 miliardów dolarów. Las Vegas nazywane jest Sin City, czyli miasto grzechu. Wiecie, że w tym mieście leją się hektolitry darmowego alkoholu! Wystarczy wejść do pierwszego lepszego kasyna i usiąść przy maszynie/ruletce, aby stać się jego gościem. Po kilku chwilach podchodzi do nas kelnerka oferując nam darmowy open bar na wszystko, co tylko chcemy. Pamiętajmy jednak, aby dać jej napiwek! 1-2 dolary napiwku, to tyle będzie kosztować nas koktajl albo piwko. Normalnie raj dla alkoholików. To nieprawda, ze wszystko tutaj jest sztuczne, plastikowe i tandetne. Wręcz przeciwnie możemy zasmakować tutaj luksusu, poimprezować całą noc, a także poczuć żyłkę do hazardu. Pomimo tylu kolorów i atrakcji to własnie w Las Vegas występuje jeden z największych współczynników samobójstw i rozwodów w USA (roczne ślub bierze tu 115 tysięcy par).

Las Vegas widziane z okna samolotu Spirit Airlines.
Największe wrażenie miasto robi nocą.
Las Vegas to miasto grzechu.
Las Vegas Blvd jest najjaśniejszą ulicą na świecie – widoczną z Kosmosu.
Welcome to Las Vegas. Rocznie międzynarodowe lotnisko Mc Carran obsługuje ponad 48 mln. pasażerów – to 5 miejsce w USA i 10 na świecie
Caesars Palace w Las Vegas, to tutaj kręcili Kac Vegas.

San Francisco – zielona, idealna przestrzeń miejska. Najpiękniejsze miasto USA!

San Francisco to takie miejsce, w którym mógłbym mieszkać, przeprowadzić się i to natychmiast! Miasto jest pięknie położone. Z trzech stron otoczone jest wodą: na zachodzie Oceanem Spokojnym, a na północy i wschodzie akwenem Zatoki San Francisco. To co najbardziej mnie tutaj urzekło to niesamowita energia i cała masa świetnych restauracji i knajpek. Nigdzie indziej na świecie nie jadłem tak pysznych i świeżych owoców morza. Największy hit San Francisco moim zdaniem to Fishermans Wharf, ilość dobrego jedzenia oraz pięknych widoków tuż nad Pacyfikiem dodaje każdemu z dań niepowtarzalnego smaku. Odwiedzić możemy także dzielnice Chinatown, z ogromną ilością chińskich restauracji, barów i sklepów. Jej powierzchnia to ponad trzy kilometry kwadratowe! Kilka kroków dalej znajduje się dzielnica Little Italy, z pysznym włoskim jedzeniem. To miasto bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło przede wszystkim swoją różnorodnością oraz dostępnością. Możemy wybrać się na kilkugodzinny spacer i zwiedzić jego większą część. Co prawda najwyższe partie miasta okazać się mogą bardzo trudne do zdobycia – bez samochodu. Najpiękniejszy widok na miasto podziwiać możemy z parku Mission Dolores oraz ze wzgórza Twin Peaks. Spacer w przepięknych okolicznościach natury na jedną z miejskich plaż. Położona najbliżej słynnego mostu Golden Bridge to Baker Beach. Najdłuższa jest Ocean Beach, idealne miejsce dla wielbicieli wysokich fal, czyli surferów z całego świata. Odnajdziemy tutaj dużo zieleni i parków, co przekłada się na bardzo czyste powietrze. Kiedy wjedziemy do największego z nich – Golden Gate Park – poczujemy się jak w ogromnym lesie o niesamowitym, świeżym zapachu! Ten park jest ogromnym prostokątem o powierzchni czterech kilometrów kwadratowych. Jest to trzeci najchętniej odwiedzany park miejski w USA. San Francisco ma opinie jednego z najdroższych miast Stanów Zjednoczonych, a także świata. Pomimo to warto przynajmniej raz w życiu się tutaj znaleźć i poczuć się jak w bajce!

San Francisco, Kalifornia
San Francisco, Kalifornia
Przepięknie położony park Mission Dolores. Z tego miejsca podziwiać możemy niesamowitą panoramę Downtown San Francisco.
Słynny i zabytkowy tramwaj w San Francisco.
Fishermans Wharf
Fishermans Wharf – najpyszniejsze miejsce w całym San Francisco. Ilość świeżych ryb oraz owoców morza robi duże wrażenie.
Charakterystyczne domy dla San Francisco.
Majestatyczny most Golden Gate w San Francisco. Codziennie przejeżdża przez most aż 120 tysięcy samochodów.
Painted Ladies to wizytówka San Francisco. W jednym z tych malowniczych domów kręcono serial mojego dzieciństwa “Pełna chata” oraz komedię z Robinem Williamsem – “Pani Doubtfire”.
Wzgórza Twin Peaks i panorama San Francisco. Są to dwa bliźniacze wzgórza wznoszące się na wysokości 281 metrów.
Pacific Heights w San Francisco.

Nowy Jork – tu bije serce USA.

Ostatnim etapem mojej podróży po Stanach Zjednoczonych było ich serce, a raczej “Wielkie Jabłko” – Nowy Jork. Miasto, które do tej pory znałem jedynie z dużej ilości amerykańskich filmów. Wszystko co tutaj widziałem pokrywa się z obrazem hollywoodzkich produkcji, dodając do tego nadmierny pośpiech, tłok oraz Starbucks’a na każdym rogu. W całych Stanach Zjednoczonych jest iż aż 11 000! Sklepów Dunkin Donuts jest w Nowym Jorku więcej, niż kawiarni Starbucks i restauracji McDonald’s razem wziętych. Nie chce mówić, że mi się nie podobało w Nowym Jorku, ale na co dzień mieszkam w równie dużym mieście. Czułem się tutaj bardzo normalnie. Co prawda Time Square oraz Central Park – który zajmuje większą powierzchnię niż Księstwo Monako – zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Miasto nie przytłoczyło mnie swoją wielkością oraz szybkim tempem. Nowy Jork to największe, poza Azją, skupisko Chińczyków. Rocznie w mieście zużywa się ponad 100 milionów pudełek na chińskie jedzenie. Było bardzo smacznie i pięknie.

Times Square w Nowym Jorku.
Po Nowym Jorku jeździ dokładnie 13 237 taksówek, a każda z nich musi posiadać medalion – licencję – która kosztuje milion dolarów.
Empire State Building w Nowym Jorku to nie tylko jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli miasta, ale także całego kraju.
Brooklyn Bridge ma niewiele ponad 1800 metrów długości, ale posiada w sobie wielką magię. Całość konstrukcji waży ok. 15 tys. ton. Każdego dnia z mostu korzysta 120 tys. samochodów, 4 tys. pieszych i 2,5 tys. rowerzystów.

Jeśli wybieracie się w podroż po Stanach Zjednoczonych i macie jakieś pytania, czy wątpliwości – chętnie podpowiem, pomogę i doradzę 🙂 Piszcie w komentarzach albo na maila.

 

7 Comments

  1. Połącz Kropki says:

    Nie chciałeś zwiedzić żadnych parków narodowych?:>
    Co do LA, to miałam podobne odczucia – dużo bezdomnych i osób chorych psychicznie, miasto jest dość szare i raczej przereklamowane.
    Mi ciągle marzy sie Nowy Jork 😉

    1. Michał Stolarewicz says:

      Cześć!
      Oczywiście, że chciałem też zwiedzić przepiękne parki narodowe, ale już nie starczyło czasu. Tym razem skupiałem się na tych wszystkich legendarnych miastach, które zawsze chciałem odwiedzić. Następna podróż to będzie podróż z naturą 🙂
      Pozdrawiam!
      Michał

  2. Rob says:

    Wreszcie ktoś się odważył mówić prawdę o pięknych i wyjątkowych stanach, które nie są aż tak wyjątkowe, a Los Angeles przereklamowane najbardziej na świecie. Gdybym miał wybrać się w podobna podroż to na pewno odwiedziłbym San Diego i San Francisco.

  3. Dorota Dorothy says:

    podróż jak marzenie!!! przeżyłeś piękne chwile i to prawda smak spełniania własnych marzeń, szczególnie z dzieciństwa jest bezcenny :)))

  4. Mm says:

    Wow super wpis! Dużo ciekawostak ktore ciezko znalec w innych tego typu wpisach! Zazdroszczę wyjazdu! Czy moglbys przyblizyc ile mniej więcej trzeba przeznaczc na podobna podroz? Z gory dzięki i powidzenia w planowaniu dalszych podbojow!!

  5. Marta says:

    A podasz kiedyś jakiś plan podróży ? 🙂 Szkoda, że nie zobaczyłeś parków ale to przecież okazja żeby polecieć jeszcze raz tam !

  6. Justyna says:

    Bardzo piękne miejsca, niczym jak w filmie!

Leave a comment

Your email address will not be published.