Panama stanowi naturalny most lądowy łączący Amerykę Środkową i Południową, a także wąski przesmyk między Oceanem Spokojnym a Morzem Karaibskim, co sprawia, że jest to jeden z krajów o największej bioróżnorodności na Ziemi. Colon to jedna z najciekawszych prowincji Panamy do odwiedzenia ze względu na swoją historię i przyrodę. Na jej karaibskich wybrzeżach znajdowały się ważne porty handlowe z Hiszpanią w epoce kolonialnej. Pamiątki z tamtych czasów wciąż się tam zachowały. Natura otaczająca wszystko w Colon Panama również się wyróżnia: rozległe dżungle pełne małp i ptaków, rajskie plaże i wyspy na środku oceanu. Przez ten obszar przebiega również Kanał Panamski, dzieło inżynierii warte zobaczenia. Colon odwiedziłem podczas mojego rejsu Royal Caribbean i przyznam, że było to bardzo ciekawe doświadczenie – poczułem się jakbym przeniósł się w czasie.
Wczesna historia Colon jest przeplatana wątkami wielkich osad kolonialnych i śmiałych najazdów piratów. Bardziej współczesne rozdziały jej historii skupiają się wokół jednego z najbardziej niesamowitych osiągnięć inżynieryjnych, jakie kiedykolwiek stworzyła ludzkość – Kanału Panamskiego.
Colon leży na karaibskim krańcu tego cudu i jest dziś tętniącym życiem miastem portowym, zamieszkanym przez niezwykle zróżnicowaną etnicznie ludność. Wśród nich jest wielu o korzeniach afrokaraibskich – potomków tych samych robotników, którzy odegrali rolę w budowie kanału na początku XX wieku. Ten wąski, długi pas lądu, wyglądający jakby był otoczony przez Pacyfik i Morze Karaibskie, stanowi najdalej na południe wysunięty punkt kontynentu północnoamerykańskiego. Colon wyróżnia się również jako jedna z największych stref wolnego handlu na świecie, stanowiąca skrzyżowanie szlaków międzynarodowego handlu.
Miasto powstało jako atlantycki kraniec linii kolejowej Kanału Panamskiego. To kluczowe połączenie transportowe łączyło Ocean Spokojny i Atlantyk. Miało ono duży wpływ na rozwój regionu i doprowadziło do późniejszej budowy Kanału Panamskiego Colon ma silne wpływy afrokaraibskie , które kształtują jego kulturę na wiele sposobów. Widać to po tętniących życiem karnawałach, chwytliwych melodiach calypso i reggae oraz smacznych kreolskich potrawach.
Oficjalnie założone przez Amerykanów w 1852 roku jako atlantycki przystanek kolei panamskiej (przy atlantyckim wejściu do Kanału Panamskiego) to miasto w ruinie i z burzliwym charakterem. W obliczu skrajnego ubóstwa i bezrobocia (stopa bezrobocia w Colon wynosi 37%), wskaźnik przestępczości – szczególnie związanej z narkotykami – gwałtownie wzrósł. Colon ma najwyższy wskaźnik zabójstw spośród wszystkich miast w Panamie, dlatego nie warto włóczyć się tu po zmroku.
Południowo-wschodni narożnik Colon zajmuje Zona Libre, czyli Strefa Wolnego Handlu. Zajmująca powierzchnię ponad kilometra kwadratowego, jest drugą co do wielkości strefą wolnocłową na świecie po Hongkongu, z rocznymi obrotami przekraczającymi 10 miliardów dolarów. Mieszkańcy Colon nie mają wstępu, zagraniczni podróżni mogą wejść okazując paszport przy bramce.
Miasto jest niebezpiecznie biedne, z kiepską historią brutalnych przestępstw, osadzone w rozpadającej się kolonialnej skorupie, która błaga o remont, którego prawdopodobnie nigdy nie zobaczy. Widoki z wielu bocznych uliczek, którymi szedłem, ocierały się o postapokaliptyczne. A jednak to miejsce mnie dziwnie fascynowało. Było brudne i niekochane. Wiele budynków wyglądało jak pozostałości po wielkim pożarze, poczerniałe, spleśniałe i opuszczone, dopóki nie uświadomiłem sobie, że naprawdę w nich mieszkają ludzie. Większość mieszkańców, których spotkałem, była bardzo przyjazna. Widać, że są przyzwyczajeni do tego, że zatrzymują się tu ogromne ilości statków wycieczkowych i ich pasażerowie spacerują po ulicach. Szczerze mówiąc, gdyby nie rejs statkiem to nigdy bym tu nie trafił.
































0 Comments